Śmierć Hanny Lisowskiej to duża strata dla polskiego środowiska operowego. Wybitna śpiewaczka, która przez dekady kształtowała oblicze sceny muzycznej w stolicy, pozostanie w pamięci widzów jako interpretatorka o niezwykle silnym głosie i charakterze. W ostatnich latach jej dorobek artystyczny był szeroko komentowany, a teraz informacja o jej śmierci zaskoczyła wielu miłośników tego gatunku sztuki.
Kariera Lisowskiej na rodzimej scenie rozpoczęła się ponad pół wieku temu. Artystka zadebiutowała w 1967 roku w Teatrze Wielkim w Warszawie, wcielając się w postać Tatiany w „Eugeniuszu Onieginie” Piotra Czajkowskiego. Ten występ stał się początkiem długoletniej owocnej współpracy z placówką. W ciągu swojego pobytu w stolicy Lisowska wystąpiła blisko 300 razy, kreując liczne partie operowe, m.in. w „Halce”, „Don Giovannim”, „Aidzie”, „Elektrze” oraz „Fauście”. Znaczącą pozycją w jej warszawskim repertuarze był także „Tannhäuser”.
Szczególną sympatię publiczności i krytyki Lisowska zyskała dzięki interpretacjom dzieł Richarda Wagnera. Choć repertuar wagnerowski był częścią jej działalności znacznie wcześniej, prawdziwym przełomem w karierze artystki okazało się wykonanie roli Elżbiety w „Tannhäuserze” w 1974 roku. Partia ta otworzyła przed nią drzwi do kolejnych europejskich oper. Z czasem Lisowska poszerzyła swój wagnerowski repertuar o inne wymagające role, takie jak Ewa w „Śpiewakach norymberskich”, Zyglinda i Brunhilda w „Walkirii” czy Gudruna w „Zmierzchu bogów”.
Oprócz warszawskiej sceny, Hanna Lisowska była aktywna również na arenie międzynarodowej. Jej artystyczne ścieżki krzyżowały się z działalnością opery w Düsseldorfie-Duisburgu oraz berlińskiej Staatsoper. Za wkład w rozwój sztuki scenicznej przyznano jej w Berlinie prestiżowy tytuł Kammersängerin, honorujący najwybitniejszych śpiewaków. Szczególnym wyróżnieniem w jej dorobku były występy na scenie Metropolitan Opera w Nowym Jorku, gdzie interpretowała wagnerowskie dramaty muzyczne.
Życie prywatne artystki nie było oddzielone od jej zawodowych sukcesów. Przez wiele lat współtworzyła życie Teatru Wielkiego wraz z mężem, Antonim Wicherem. Wicher, który był dyrygentem i dyrektorem artystycznym Teatru Wielkiego w latach 1973–1981, często dyrygował podczas jej występów. Wspólnie realizowali projekty artystyczne, a Lisowska pod jego batutą pojawiła się m.in. w rolach Kundry w „Parsifalu”, Senty w „Holendrze tułaczu” oraz Neala w „Parii” Stanisława Moniuszki.
Hanna Lisowska będzie wspominana jako jedna z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny operowej drugiej połowy XX wieku. Organizatorzy przygotowali uroczystości pogrzebowe, które mają się odbyć 18 września o godzinie 11:00 w sali A Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.