Asp. sztab. Marcin Łukawski, szkoleniowiec z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI, udowodnił, że klasyczne polskie motoryzacyjne konstrukcje są w stanie wytrzymać ekstremalne trasy. Wraz z rodziną i przyjaciółmi wziął udział w charytatywnym rajdzie „Złombol”, pokonując starym Polonezem trasę z Polski do Maroka. Wyprawa, która rozpoczęła się 27 czerwca 2026 roku z Chorzowa, objęła łącznie ponad 6000 kilometrów, w tym 3200 km w samym rajdzie do Afryki.

Wyprawa do Maroka

Pomysł udziału w rajdzie zrodził się jesienią 2025 roku podczas spotkania z przyjaciółmi, którzy podzielali zamiłowanie do podróży i motoryzacji. „Złombol” to największy w Polsce i na świecie charytatywny rajd samochodowy, w którym uczestnicy jadą pojazdami z dawnego bloku wschodniego. Głównym celem przedsięwzięcia nie jest rywalizacja, ale zbieranie funduszy na cele charytatywne, w szczególności dla dzieci z domów dziecka. Z tej przyczyny na mecie nie przewidziano nagród ani laurów, a uczestników czeka wyłącznie satysfakcja z wykonanego zadania.

Do wyprawy Łukawski przygotował się kupując od kolekcjonera Fiata Polonez Caro Plus 1.6 GLI z 1997 roku. Samochód miał moc 77 KM i przebieg 31 tysięcy kilometrów. Egzemplarz stał pod wiatą przez ponad dekadę, ale po podłączeniu akumulatora okazał się sprawny. Do garażu szkoleniowca trafił w grudniu 2025 roku, co pozwoliło na spokojne przeprowadzenie niezbędnych prac serwisowych i zgromadzenie zapasu części zamiennych.

Załogę rajdu stworzyły cztery rodziny, łącznie 11 osób podróżujących w czterech identycznych modelach samochodów. Jednolitość floty miała ułatwić ewentualne naprawy i wymianę części. W Polonezie Łukawskiego podróżowali z nim jego żona Anna oraz córka Zuzanna. Rola żony polegała na zmianach za kierownicą, podczas gdy córka zajęła się organizacją formalności, w tym rezerwacjami noclegów.

Trasa prowadziła przez Czechy, Niemcy, Francję oraz Hiszpanię. Na odcinku hiszpańskim załoga dotarła do portu w Almerii, skąd promem przeniosła się do Afryki, lądując w Nadorze w Maroku. Ostatni odcinek do mety w Ras El Ma miał zaledwie 60 kilometrów. Podczas rajdu temperatura dochodziła do 40 stopni Celsjusza, a samochody, pozbawione klimatyzacji, były wystawione na poważny test. Mimo to pojazdy poradziły sobie dobrze, pokonując średnio 700–900 kilometrów dziennie. W Maroku silnik Poloneza przechodził „chwile zwątpienia” i gasł, co prawdopodobnie wynikało z oddziaływania skrajnie wysokich temperatur.

Po osiągnięciu mety załoga nie od razu wróciła do kraju. Zatrzymała się na kilka dni w Meknes i Asilah, a następnie promem popłynęła z Tangeru do Genui. Powrót do Polski odbył się przez Włochy, Austrię i Czechy. Do Warszawy Łukawski dojechał 12 lipca 2026 roku, zamykając podróż licznikiem ponad 6000 kilometrów.

Służba i pasja motoryzacyjna

Marcin Łukawski pełni służbę w Policji od 2004 roku, po pomyślnej rekrutacji z 2003 roku. Przez 17 lat był dzielnicowym na warszawskim Targówku, gdzie zdobył doświadczenie w pracy społecznej i mediacjach. Aktualnie pełni funkcję szkoleniowca w Wydziale Kryminalnym KRP Warszawa VI, zajmując się między innymi wyszkoleniem strzeleckim, pierwszą pomocą przedmedyczną oraz szkoleniami z użycia taserów.

Pasja do motoryzacji towarzyszyła mu od dziecka, co związane było z rodzinnym otoczeniem – dziadek był emerytowanym wojskowym, a ojciec pracował w wojskowym zakładzie. Łukawski wspomina, że jako dziecko często przebywał z bliskimi w garażu, gdzie naprawiano pojazdy. Jego pierwszy jednoślad, Romet, odrestaurował wspólnie z ojcem w podstawówce. Prawo jazdy kategorii A i B zdał 30 lat temu, a pierwszym samochodem, jaki zdobył, był Polski Fiat 126p.

W swojej prywatnej kolekcji posiada obecnie m.in. Fiata 126p z 1984 roku, który ma w garażu od 15 lat oraz Mercedes SL 500 z 1999 roku. Kolekcjonuje również motocykle, w tym WSK 125 z 1966 roku, MZ TS 250 z 1974 roku oraz Yamaha Virago 1000 z 1987 roku. Po powrocie z Maroka Łukawski odbył dalszą podróż motocyklową do Włoch, pokonując 3500 km i odwiedzając m.in. przełęcz Passo Stelvio.

Prace warsztatowe nad pojazdami wykonuje w przydomowym garażu rodziców, który zapewnia ogrzewanie i dostęp do kanału serwisowego. Poza motoryzacją szkoleniowiec interesuje się akwarystyką, posiada trzy akwaria, z których największe ma pojemność 630 litrów.