5 października 2026 roku Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oficjalnie postawił zarzuty czterem podmiotom z grupy kapitałowej Google w związku z podejrzeniem nadużycia pozycji dominującej na polskim rynku. Postępowanie dotyczy sposobu, w jaki koncern prowadził negocjacje z polskimi wydawcami prasowymi w kwestii wynagrodzenia za wykorzystywanie ich treści w wyszukiwarce oraz serwisach Google News i Discover. Zdaniem Urzędu, gigant technologiczny nie przekazał wydawcom informacji wymaganych prawem, co uniemożliwiło im obiektywną ocenę zaoferowanych stawek.
Brak transparentności w negocjacjach
Zarzut sformułowany przez Prezesa UOKiK wynika z analizy praktyk stosowanych przez Google w relacjach z organizacjami skupiającymi polskich wydawców. Według ustaleń Urzędu, mimo obowiązujących przepisów, spółka proponując wynagrodzenie, nie przedstawiła kontrahentom danych niezbędnych do jego weryfikacji. Wśród brakujących informacji znalazły się m.in. wskazanie sposobu korzystania z publikacji prasowych, wysokość przychodów osiągniętych z tego tytułu oraz parametry przyjęte w procesie kalkulacji. Brak dokumentacji umożliwiającej sprawdzenie założeń rachunkowych prowadzi, zdaniem UOKiK, do istotnej asymetrii informacji między stronami.
Taka sytuacja uniemożliwia wydawcom realne zweryfikowanie opłacalności oferty lub sformułowanie własnej, uzasadnionej propozycji. Jak podkreślił Prezes UOKiK Tomasz Chróstny, przepisy jasno określają, jakie dane operator platformy powinien ujawnić, aby rozliczenie było uczciwe. Ich brak sprawia, że negocjacje mają charakter pozorny, a dominujący gracz rynkowy może narzucać warunki, co stanowi naruszenie przepisów o ochronie konkurencji.
Kto jest objęty zarzutami?
Zarzuty Prezesa UOKiK nie ograniczają się do jednej firmy, lecz obejmują cztery spółki z grupy Google, pełniące różne funkcje w strukturze holdingu:
- Alphabet Inc – spółka dominująca całej grupy,
- Google LLC – podmiot specjalizujący się w usługach reklamowych, który wcześniej zarządzał wyszukiwarką w Europejskim Obszarze Gospodarczym,
- Google Ireland Limited – operator aktualnie prowadzący i zarządzający wyszukiwarką Google na terenie EOG,
- Google Poland – spółka zajmująca się sprzedażą powierzchni reklamowych w internecie.
Kwestia odpowiedzialności poszczególnych podmiotów prawnych będzie przedmiotem dalszej analizy w toku prowadzonego postępowania.
Kontekst prawny i ekonomiczny
Postępowanie UOKiK nawiązuje do nowelizacji prawa autorskiego z 2024 roku, która wdrożyła w Polsce unijną dyrektywę DSM (2019/790) dotyczącą prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym. Przepisy te wzmacniają pozycję wydawców, wymagając od platform internetowych płacenia za wykorzystywanie fragmentów artykułów prasowych. Celem tych regulacji jest nie tylko ekonomiczne zabezpieczenie mediów, ale także ochrona niezależności i pluralizmu prasy, które uznawane są za fundamenty demokracji.
Współczesne wyszukiwarki internetowe zmieniły nawyki użytkowników, którzy coraz częściej konsumują informacje wyłącznie na podstawie wyników wyszukiwania i syntez generowanych przez sztuczną inteligencję, nie klikając w linki do pełnych tekstów. W wyniku tego operatorzy serwisów, tacy jak Google, uzyskują przychody z reklam wyświetlanych obok wyników, podczas gdy wydawcy tracą ruch na swoich stronach i związane z tym dochody. Mechanizm wynagrodzenia ma rekompensować te straty, jednak jego skuteczność zależy od transparentności negocjacji, co jak wykazało postępowanie UOKiK, nie zawsze dochodzi do realizacji.
Odrębne postępowanie Komisji Europejskiej
Warto zaznaczyć, że działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów są niezależne od postępowania prowadzonego na poziomie unijnym. W grudniu 2025 roku Komisja Europejska wszczęła formalne śledztwo sprawdzające, czy Google wykorzystuje treści wydawców w usługach opartych na sztucznej inteligencji bez odpowiedniego wynagrodzenia i możliwości sprzeciwu po stronie mediów.
Przedmiot obu postępowań jest różny: UOKiK bada praktyki dotyczące wykorzystania treści w wynikach wyszukiwania oraz serwisach Google News i Discover, natomiast Komisja Europejska skupia się na aspektach związanych z technologiami AI. Strony uzgodniły wcześniej podział kompetencji, aby zapobiec nakładaniu się działań, jednak każde postępowanie toczy się odrębnym torem.
Prezes UOKiK nie wyznacza stawek
W komunikacie podkreślono, że Prezes UOKiK nie jest stroną w sporze dotyczącym wysokości konkretnej stawki wynagrodzenia. Urząd nie ocenia, czy zaproponowana przez Google kwota jest ekonomicznie uzasadniona. W przypadku braku porozumienia między platformą a wydawcami, ustawowy mechanizm przewiduje, że wysokość wynagrodzenia może wyznaczyć Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Rola UOKiK sprowadza się do zapewnienia, by proces negocjacji przebiegał zgodnie z prawem konkurencji, a dominujący podmiot nie nadużywał swojej pozycji rynkowej do narzucania nieuczciwych warunków.
Szerszy kontekst kontroli nad gigantami technologicznymi
Obecna sprawa Google jest elementem szerszej polityki UOKiK wobec największych koncernów technologicznych (tzw. big tech). Urząd informuje, że w końcowej fazie znajduje się postępowanie antymonopolowe przeciwko Apple, dotyczące praktyk, które pod pozorem ochrony prywatności użytkowników mogły działać na niekorzyść wydawców konkurencyjnych aplikacji mobilnych. Ponadto trwa postępowanie wyjaśniające w sprawie spółki Meta, skupiające się na zmianach w sposobie prezentacji odnośników do publikacji prasowych.
Za wykazane naruszenie przepisów o ochronie konkurencji, takie jak nadużywanie pozycji dominującej, grozi kara finansowa sięgająca 10 proc. obrotu przedsiębiorcy. Postępowanie toczy się dalej, a spółki mają czas na złożenie stanowiska w odpowiedzi na postawione zarzuty.
